Tak więc pomyśl - to już miesiąc.
I żyję.
30 dni. Bez planów, a jednak o niebo lepiej, niż mogłam przypuszczać.
Miałam umierać - czyż nie?
Ale intuicja po raz kolejny nie zawiodła - czułam, że to nie koniec.
Teraz zostało 5 tygodni.
Wypełnijmy je, nie marnujmy czasu i przeżyjmy. Jak najsilniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz